środa, 16 lipca 2008
Nowy znak zodiaku.
-Prawda.
-A tato, to rak, Lila to wodnik, prawda?
-Prawda, a Ty?
-Ja? No przecież plaśnięta, nie pamiętasz mamo?- pouczyło mnie z wyrzutem moje czteroletnie bliźniątko :)
środa, 2 lipca 2008
2 lipca 2008
środa, 25 czerwca 2008
"Micia, pimy!"...
Nogi
W schowku mam dwie notki do dokończenia i opublikowania, może kiedyś...
wtorek, 17 czerwca 2008
Cztery

16 czerwca Róża skończyła cztery lata, a 14 Lili skończyła cztery miesiące :)
Niedzielne przyjęcie urodzinowe udało się wspaniale. Goście dopisali w komplecie a prezenty trafione w 10 :) Róża miała dobry dzień, świetnie bawiła się z Natusią a w poniedziałek zaniosła cały koszyk cukierków dla dzieci do przedszkola i kawę dla pań. W przedszkolu nosiłą koronę i dostała serduszkową laurkę z odbitymi ustami dzieciaków i życzeniami. Na laurce było jeszcze napisane: "Jestem królową dnia, 16 06 2008 skończyłam 4 lata!"- fajnie ta pani Brygidka to wszystko wymyśliła :) Z ciekawości zrobiłam jej test : "Jaki temperament ma Twoje dziecko?". Moje przypuszczenia sprawdziły się: Twój malec jest bardzo towarzyski, ruchliwy i imulsywny. Reaguje emocjonalnie.
Lila szybko rośnie, zaczęła potrzebować więcej i więcej! Więcej jedzenia, więcej uwagi, więcej wszystkiego. Dużo się śmieje, dużo je i dużo śpi. Najbardziej lubi swój pokoik i swoje łóżeczko. Czuje się tam bezpiecznie i pewnie. Jednak nie zawsze lubi być tam sama. Często zwisam nad łóżeczkiem i gadam, gadam, gadam... udaję kota, udaję psa i gadam, gadam, gadam... Lila jest naprawdę cudna, gdyby nie to męczące nas ciągle mega ulewanie wszystko byłoby jak w bajce dosłownie :) -nie można mieć wszystkiego :)
piątek, 30 maja 2008
Dzień Matki
Fajnie jest być mamą przedszkolaka. Co prawda przeżyłam już dwa takie występy w żłobku, ale każdy kolejny jest wyjątkowy :)
Fajnie jest być mamą 3,5 miesięcznego maluszka :) Lila jest świetna. Każdego dnia mnie zachwyca. Potrafi nie spać już przez wiele godzin, tak jak np. dziś (cały dzień na działce): miała trzy 20-minutowe drzemki, a mimo to nie płakała, była uśmiechnięta, leżała sobie w łóżeczku lub wózeczku zachwycona przyrodą. Po takim dniu zasypia świetnie po kolacyjce (od wczoraj dostaje raz dziennie mleko modyfikowane- powoli się przestawiamy z piersi). W ciągu dnia i w nocy (już tylko 1 karmienie!) "korzystamy" z piersi. Mała dobrze śpi, ale dla niej dzień rozpopczyna się około 5 30 i to mnie trochę boli, ale licze, że jakoś ją w końcu przekonam do dłuższego spania :)
poniedziałek, 19 maja 2008
Liliowo nam
Gdy byłam nastolatką chciałam mieć dużo dzieci, najlepiej pięcioro. Jak tylko wyszłam za mąż najbardziej pragnęłam małej Różyczki. To był impuls i udało się. Marzenie się spełniło. Po urodzeniu Róży moje plany uległy drastycznej przemianie, bo chciałam poprzestać na jednym. Byłam zmęczona i egoistycznie chciałam zająć się sobą. Jakimś cudem zdecydowałam się jednak na drugie dziecko i to była decyzja w moim życiu :) Lila jest tak cudowna, że mogłabym mieć od razu trzecie :) Są jednak trzy przeszkody nie do pokonania. Szkoda :(
wtorek, 13 maja 2008
"...u stóp skalistych Tatr..."
środa, 7 maja 2008
Nudnych przemyśleń ciąg dalszy
Miło, ale i histerycznie
sobota, 26 kwietnia 2008
Komentarze
Lila już po szczepieniu. Pani doktor zobaczyła "ulewanie" małej i rozpoczeliśmy leczenie (debridat). Najpierw trzeba zrobić usg brzuszka, żeby potwierdzić, że to nie refluks żołądkowo-przełykowy, który ona raczej wyklucza, ale woli sprawdzić. Następnie zrobić mocz na posiew, bo takie ulewanie może być też objawem zakażenia dróg moczowych- też raczej wyklucza. Najprawdopodobniej jest to objaw alergii pokarmowej lub nietolerancji, w tym wypadku mleka krowiego. I ja biedna, seromaniaczka, mam zakaz spożywania nabiału, narazie na dwa tygodnie żeby sprawdzić czy coś to da:(( To dopiero drugi dzień mojej nowej diety a ja już cierpię (nie, no przesadzam trochę :)) Jak na złość najbardziej chce mi się teraz zjeść dwa jogurty, kilogram sera żółtego, twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem (mniam!!!) i zapić to litrem mleka i kubkiem maślanki lub kefiru! No dobra, pastwię się już na sobie, więc muszę kończyć tę notkę bo zaraz rzucę się do lodówki!!!!
Jest łatwiejsze rozwiązanie (np. enfamilAR ?).... ale chyba na to jeszcze za wcześnie.... jeszcze trochę ją pokarmię... jakieś dwa miesiące- zobaczymy.
- Jakie inne objawy, oprócz skórnych, są oznaką uczulenia? Pierwszym sygnałem u niemowlęcia, że to może być alergia, są zwykle kłopoty trawienne: obfite ulewania, wymioty, bóle brzuszka, biegunki. Dziecko niewiele je, płacze w czasie posiłku lub po nim.
- Objawy. Zwykle są to: problemy żołądkowe, zmiany skórne, a także drażliwość (maluch dużo płacze, jest nerwowy). Powinny się one cofnąć 10–14 dni po usunięciu z diety uczulającego pokarmu.
środa, 23 kwietnia 2008
Historia pewnego tańca ;)
wtorek, 22 kwietnia 2008
Prawdziwe siostry!
niedziela, 6 kwietnia 2008
Uśmiechy dwa

Gorączka nie powróciła już. Antybiotyk zaczął działać (bardzo jej smakuje). Katar powoli ustępuje i małej łatwiej się oddycha i je.
Dopisane: Radość była przedwczesna. Teraz Lila potwornie kaszle. Taki maluszek nie potrafi dobrze odkrztusać i mała męczy się bardzo. Inna pani doktror zamieniała zawiesinę na zastrzyki, co okazało się ryzykowne bo pielegniarka ma prawo odmówić kłucia tak małego dziecka (zanoszenie grozi bezdechem) i dlatego właśnie zaleca się leczenie szpitalne: antybiotyk podaje się tam dożylnie, do założonego wcześniej wenflonu. Srodowiskowa pogadała trochę, ale zrobiła: dzięki jej za to. Boję się, ze ze szpitala przytargałybyśmy milion innych chorób. Dwa zastrzyki za nami. Jeszcze tylko osiem...
środa, 12 marca 2008
Podobieństwa

Małe coś a tak cieszy!
Lila rośnie. Waży już 3360. Do obecnego zestawu kropelek dołączyły jeszcze leki krwiotwórcze, bo anemia postępuje. Żarłok z niej ogromny. Lubi spacerki, jednak ciągle nie znosi ubierania i zmiany pieluszki- nie docenia jeszcze luksusu leżenia z gołą pupką i strasznie się złości. Kąpiele wieczorne, jeśli trafimy w dobry humor, są już dla małej przyjemne. Lila zasypia sama około 20, zatankowana do pełna, w swoim żeczku w swoim pokoiku i śpi do 24-1. Potem, z powodu mojej bezsilności, słabości i beznadziejności, ląduje u nas (czasem znajduję w sobie na tyle cierpliwości, że mała śpi w kołysce koło naszego łóżka). Nocami kiepsko się dogadujemy- raczej z mojej winy. Zmęczenie i potrzeba snu są tak silne, że tracę cierpliwość. Mała je, zasypia, nie chce jej się odbić, potem mega ulewa, muszę ją przebrać bo piżamka mokra... Potem znienawidzona zmiana pieluchy, płacz i tak nam mija godzina, no chyba, że znowu się uleje i znowu trzeba przebierać- wtedy dodać należy jeszcze pół godziny. I wtedy ja już jestem bardziej rozdrażniona od niej bo wiem, że za jakieś 2-3 godziny będzie powtórka z rozrywki. Od 5 to już męczymy się masakrycznie, a o 7, gdy musimy wstawać żeby odprowadzić Różę do przedszkola, Lila smacznie śpi i jasne jest, że jest wściekła, że ją budzę, PRZEBIERAM, ubieram i wytarguję na zimny dwór. Potem już jest fajnie. O 8 30 mała je i zasypia samodzielnie w swoim łóżeczku w swoim pokoju.... I tak nam płynie czas :)
Dziewczyny dostały paczkę z Australii. Lila dostała śliczne ubranka i kartkę, na której m.in. napisane było "Małe coś dla Róży też". O rany!! Małe coś? Toż to było spełnienie jej najkrytszych marzeń!!!! Róża sukieneczką baletnicy jest zachwycona. A jeszcze wujek Wawrzek dowiózł wreszcie wytęsknione baletki, więc młoda jest naprawdę w siódmym niebie. Dziękujemy.
czwartek, 28 lutego 2008
Rzecz o piersiach.
- Musicie ładnie zjadać wszystko z talerza!- apeluje do dziewczyn Leszek.
- No, żebyśmy miały dużo siły do zabawy- edukuje Różę 10-letnia ciociunia.
- No, i duże piersi!!!- dodaje po chwili moja starsza córka.
Którejś nocy, gdy byłam w szpitalu i Lilusia leżała pod kroplówką, Róża nocowała u babci Halinki. Magda jak zwykle odmawiała pacierz klęcząc przy łóżku. Nasze dziecko dzielnie jej towarzyszyło w milczeniu. Gdy ciociunia skończyła, babcia mówi:
-Może teraz Ty Różyczko odmówisz paciorek?
-Ale ja nie umiem- zgodnie z prawdą stwierdza młoda. Wyrodni rodzice.
-No to zrób to tak po swojemu- niestrudzenie przekonuje babcia.
-No dobra. Ale tak króciutko powiem: Malutka Boziu, spraw żeby moja siostrzyczka była zdrowa i wróciła już z mamusią do domu. Koniec.
Tatuś wyszedł z pokoju ze ściśniętym gardłem.
-Magda, już dwa dni nie nosisz aparatu na zębach! Jak będziesz dziś spała u Róży to nie zapomnij założyć go na noc- przywołuje córkę do porządku babcia.
-Nie! Ona nie może! Mój dom nie jest operacyjny!!!
Róża z Magdą bawią się w ciotki przy okazji zajadając lizaki. Gdy zostają patyczki, szepczą coś między sobą, tak żeby siedzący obok Leszek nic nie słyszał. Chytry plan się nie udaje i rodziciel słysząc wszystko uważa za stosowne włączyć się do rozmowy:
-Róża! A kto pali papierosy?- calusieńka nasza rodzina jest absolutnie beznałogowa. Prawdopodobnie pomysł, żeby zrobić sobie "papierosy" z patyków padł z ust doświadczonej trzecioklasistki. Jednak tato chce edukacyjnie poruszyć ten temat i obgadać go z córką.
-STARE BABY!!!!- krzyczy zawstydzona młoda i ucieka z pokoju. Strzeżcie się palacze, szczególnie mężczyźni- bycie starą babą nie jest łatwe.
Róża ma chwile, że nie pozwala się uczesać. Lecące do oczu blond loki doprowadzają mnie do szału próbuję więc załozyć jej chociaż opaskę. Moja samodzielna córka nie pozwala mi jednak na to i zakłada ją sama. Robi to bardzo niedbale, większość włosów i tak zostaje po stronie "oczowej".
-No i zobacz jak brzydko założyłaś!
-Ładnie, ładnie! Przestań mamo, to moja sprawka!
Tatuś dał się przekonać naszemu przedszkolakowi na zabawę lalkami Barbie (on tego po prostu nienawidzi, ale cóż zrobić, jak córka to kocha). Przy okazji rozmawiają sobie o życiu. Ja odizolowana karmię moją dwutygodniową córeczkę w drugim pokoju i podsłuchuję:
-Jak się kiedyś ożenisz to wyprowadzisz się stąd?
-Nie- bez chwili zawahania, nie przerywając ubierania Barbie, odpowiada Róża- Wy się wyprowadzicie i to będzie nasz dom.
poniedziałek, 25 lutego 2008
"Bo ja teraz jestem dużą siostrą!"
Luty to dobry miesiąc!
Lilunia jest grzeczna, ładnie śpi, w nocy jęczy co 3 godziny, 25 minut ssie, pogapi się trochę a później zasypia w swojej kołysce: absolutnie samodzielnie. Narazie nie znosi leżeć na golaska. Zbytnia wolność kończyn budzi w niej niepokój. Kąpiel jakoś by uszła, ale zabiegi przed i po bardzo rozżalają maluszka. Lila ma wielki apetyt, przy wypisie ważyła ponad 2700 g- maminy pokarm jej służy! Rośnij, roślij Lileczko, bo 90 % Twoich ubranek, mimo że maluteńkich, w rozmiarach 50-56, jest ZA WIELLKKAAAA!