środa, 12 marca 2008

Małe coś a tak cieszy!



Lila rośnie. Waży już 3360. Do obecnego zestawu kropelek dołączyły jeszcze leki krwiotwórcze, bo anemia postępuje. Żarłok z niej ogromny. Lubi spacerki, jednak ciągle nie znosi ubierania i zmiany pieluszki- nie docenia jeszcze luksusu leżenia z gołą pupką i strasznie się złości. Kąpiele wieczorne, jeśli trafimy w dobry humor, są już dla małej przyjemne. Lila zasypia sama około 20, zatankowana do pełna, w swoim żeczku w swoim pokoiku i śpi do 24-1. Potem, z powodu mojej bezsilności, słabości i beznadziejności, ląduje u nas (czasem znajduję w sobie na tyle cierpliwości, że mała śpi w kołysce koło naszego łóżka). Nocami kiepsko się dogadujemy- raczej z mojej winy. Zmęczenie i potrzeba snu są tak silne, że tracę cierpliwość. Mała je, zasypia, nie chce jej się odbić, potem mega ulewa, muszę ją przebrać bo piżamka mokra... Potem znienawidzona zmiana pieluchy, płacz i tak nam mija godzina, no chyba, że znowu się uleje i znowu trzeba przebierać- wtedy dodać należy jeszcze pół godziny. I wtedy ja już jestem bardziej rozdrażniona od niej bo wiem, że za jakieś 2-3 godziny będzie powtórka z rozrywki. Od 5 to już męczymy się masakrycznie, a o 7, gdy musimy wstawać żeby odprowadzić Różę do przedszkola, Lila smacznie śpi i jasne jest, że jest wściekła, że ją budzę, PRZEBIERAM, ubieram i wytarguję na zimny dwór. Potem już jest fajnie. O 8 30 mała je i zasypia samodzielnie w swoim łóżeczku w swoim pokoju.... I tak nam płynie czas :)

Dziewczyny dostały paczkę z Australii. Lila dostała śliczne ubranka i kartkę, na której m.in. napisane było "Małe coś dla Róży też". O rany!! Małe coś? Toż to było spełnienie jej najkrytszych marzeń!!!! Róża sukieneczką baletnicy jest zachwycona. A jeszcze wujek Wawrzek dowiózł wreszcie wytęsknione baletki, więc młoda jest naprawdę w siódmym niebie. Dziękujemy.



Posted by Picasa
Miłość siostrzana kwitnie. Róża każdego ranka tuli się do Lili a Lila chętnie obserwuje swoją siostrę. Moje obawy rozwiały się. Nie ma zazdrości. Jeśli ktoś pyta Różę czy może sobie pożyczyć małą, ta broni swojej "własności". Na wczorajszym spacerze, tato dla żartu chciał spuścić wózek z górki, a Róża prawie wpadła w histerię i dopóki nie zeszliśmy z górki, trzymała wózek z Lilą, tak jakby nie ufała tacie. Jeśli Róża złości się, że nie mamy w danym momencie dla niej czasu, nie wiąże tego z Lilą, nie wini za to jej, ale nas. Dzięki temu, że jest Lila, Róża bardzo związała się z tatą- kiedyś tylko ja mogłam jej czytać, teraz także tato dostępuje zaszczytu wieczornego czytania bajek. Jest dobrze.

Brak komentarzy: