- Musicie ładnie zjadać wszystko z talerza!- apeluje do dziewczyn Leszek.
- No, żebyśmy miały dużo siły do zabawy- edukuje Różę 10-letnia ciociunia.
- No, i duże piersi!!!- dodaje po chwili moja starsza córka.
Którejś nocy, gdy byłam w szpitalu i Lilusia leżała pod kroplówką, Róża nocowała u babci Halinki. Magda jak zwykle odmawiała pacierz klęcząc przy łóżku. Nasze dziecko dzielnie jej towarzyszyło w milczeniu. Gdy ciociunia skończyła, babcia mówi:
-Może teraz Ty Różyczko odmówisz paciorek?
-Ale ja nie umiem- zgodnie z prawdą stwierdza młoda. Wyrodni rodzice.
-No to zrób to tak po swojemu- niestrudzenie przekonuje babcia.
-No dobra. Ale tak króciutko powiem: Malutka Boziu, spraw żeby moja siostrzyczka była zdrowa i wróciła już z mamusią do domu. Koniec.
Tatuś wyszedł z pokoju ze ściśniętym gardłem.
-Magda, już dwa dni nie nosisz aparatu na zębach! Jak będziesz dziś spała u Róży to nie zapomnij założyć go na noc- przywołuje córkę do porządku babcia.
-Nie! Ona nie może! Mój dom nie jest operacyjny!!!
Róża z Magdą bawią się w ciotki przy okazji zajadając lizaki. Gdy zostają patyczki, szepczą coś między sobą, tak żeby siedzący obok Leszek nic nie słyszał. Chytry plan się nie udaje i rodziciel słysząc wszystko uważa za stosowne włączyć się do rozmowy:
-Róża! A kto pali papierosy?- calusieńka nasza rodzina jest absolutnie beznałogowa. Prawdopodobnie pomysł, żeby zrobić sobie "papierosy" z patyków padł z ust doświadczonej trzecioklasistki. Jednak tato chce edukacyjnie poruszyć ten temat i obgadać go z córką.
-STARE BABY!!!!- krzyczy zawstydzona młoda i ucieka z pokoju. Strzeżcie się palacze, szczególnie mężczyźni- bycie starą babą nie jest łatwe.
Róża ma chwile, że nie pozwala się uczesać. Lecące do oczu blond loki doprowadzają mnie do szału próbuję więc załozyć jej chociaż opaskę. Moja samodzielna córka nie pozwala mi jednak na to i zakłada ją sama. Robi to bardzo niedbale, większość włosów i tak zostaje po stronie "oczowej".
-No i zobacz jak brzydko założyłaś!
-Ładnie, ładnie! Przestań mamo, to moja sprawka!
Tatuś dał się przekonać naszemu przedszkolakowi na zabawę lalkami Barbie (on tego po prostu nienawidzi, ale cóż zrobić, jak córka to kocha). Przy okazji rozmawiają sobie o życiu. Ja odizolowana karmię moją dwutygodniową córeczkę w drugim pokoju i podsłuchuję:
-Jak się kiedyś ożenisz to wyprowadzisz się stąd?
-Nie- bez chwili zawahania, nie przerywając ubierania Barbie, odpowiada Róża- Wy się wyprowadzicie i to będzie nasz dom.
