sobota, 26 kwietnia 2008

Komentarze

Dzięki dochodzącym mnie "słuchom" zmieniałam ustawienia i już każdy może komentować notki.

Lila już po szczepieniu. Pani doktor zobaczyła "ulewanie" małej i rozpoczeliśmy leczenie (debridat). Najpierw trzeba zrobić usg brzuszka, żeby potwierdzić, że to nie refluks żołądkowo-przełykowy, który ona raczej wyklucza, ale woli sprawdzić. Następnie zrobić mocz na posiew, bo takie ulewanie może być też objawem zakażenia dróg moczowych- też raczej wyklucza. Najprawdopodobniej jest to objaw alergii pokarmowej lub nietolerancji, w tym wypadku mleka krowiego. I ja biedna, seromaniaczka, mam zakaz spożywania nabiału, narazie na dwa tygodnie żeby sprawdzić czy coś to da:(( To dopiero drugi dzień mojej nowej diety a ja już cierpię (nie, no przesadzam trochę :)) Jak na złość najbardziej chce mi się teraz zjeść dwa jogurty, kilogram sera żółtego, twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem (mniam!!!) i zapić to litrem mleka i kubkiem maślanki lub kefiru! No dobra, pastwię się już na sobie, więc muszę kończyć tę notkę bo zaraz rzucę się do lodówki!!!!
Jest łatwiejsze rozwiązanie (np. enfamilAR ?).... ale chyba na to jeszcze za wcześnie.... jeszcze trochę ją pokarmię... jakieś dwa miesiące- zobaczymy.


  • Jakie inne objawy, oprócz skórnych, są oznaką uczulenia? Pierwszym sygnałem u niemowlęcia, że to może być alergia, są zwykle kłopoty trawienne: obfite ulewania, wymioty, bóle brzuszka, biegunki. Dziecko niewiele je, płacze w czasie posiłku lub po nim.
  • Objawy. Zwykle są to: problemy żołądkowe, zmiany skórne, a także drażliwość (maluch dużo płacze, jest nerwowy). Powinny się one cofnąć 10–14 dni po usunięciu z diety uczulającego pokarmu.

środa, 23 kwietnia 2008

Historia pewnego tańca ;)


Posted by Picasa
Nic dodać, nic ująć. Rózy ulubiony program w TV to oczywiście "Taniec z gwiazdami", a najlepsze kanały TV (poza bajkowymi rzecz jasna) to te, na których muzyka gra :)
Pamelko, gratulujemy małego Leona!! Jesteś dzielna

wtorek, 22 kwietnia 2008

Prawdziwe siostry!




Posted by Picasa
Nie dość, że podobne to jeszcze chorują razem!!! Wyzdrowiały. Minął zaledwie tydzień a Róża znowu ma katar, który niestety udzielił się także Lili. Jutro mała ma mieć zaległe szczepienie, ale pewnie znowu wrócimy z kwitkiem do domu (albo z receptą :( ) Mam nadzieję że teraz ten katar nie przerodzi się w nic gorszego... No dobra, nie myślę o tym, pomyślę później...
Lila ma już ponad dwa miesiące. Jest już dużą, ciężką dziewczynką. Przesyła nam całe mnóstwo ślicznych uśmiechów i daje dużo radości. Poza radością przysparza też dużo trosk, bo mega ulewa (potrafi np. podczas słodkiego snu otworzyć żone oczka i chlusnąć nadtrawionym pokarmem z impetem w dal. Wtedy już nie może zasnąć bo nieprzyjemny smak kwasów żołądkowych bardzo ją drażni). Już sama nie wiem co mam z tym robić. Przede wszystkim żal mi Lili- bo ją to naprawdę męczy. Ulewanie ulewaniem, ale to już chyba lekka przesada. A odpowiedź lekarki "...no skoro przybiera na wadze to jest OK..." mnie powala. No super! Niech sobie ona tak zwraca przez cały dzień, jak jest OK. Ja małą przebieram średnio 10 razy dziennie (nie mówię tu o zmianie pieluszki, tylko o ubraniach) jeśli ma śliniak!! (jeśli go nie ma to zapewne liczba ta się podwaja). Dodatkowo Lilka często płacze ewidentnie przez to chlustanie. Bardzo często, mimo zmęczenia, nie może przez to zasnąć. Staram się jej nie przekarmiać, ale myślę, że to nie kwestia przejedzenia, bo doświadczalnie sprawdziłam, że chlusta tak samo jak dostanie mniej mleczka (czyt. jak odbiorę obiekt pożądania, czyli pierś, dużo wcześniej niż ona by chciała). A niech to gęś kopnie (jak "klnie" moja starsza córka jak coś pójdzie nie po jej myśli), czemu ja nie umiem dyskutować z lekarzami i zgadzam się na wszystko co mówią- jakaś taka bezradna jestem :( Pocieszam się, że to jeszcze przez jakieś góra 4 miesiące... co, aż tyle?

niedziela, 6 kwietnia 2008

Uśmiechy dwa




Gorączka nie powróciła już. Antybiotyk zaczął działać (bardzo jej smakuje). Katar powoli ustępuje i małej łatwiej się oddycha i je.

Dopisane: Radość była przedwczesna. Teraz Lila potwornie kaszle. Taki maluszek nie potrafi dobrze odkrztusać i mała męczy się bardzo. Inna pani doktror zamieniała zawiesinę na zastrzyki, co okazało się ryzykowne bo pielegniarka ma prawo odmówić kłucia tak małego dziecka (zanoszenie grozi bezdechem) i dlatego właśnie zaleca się leczenie szpitalne: antybiotyk podaje się tam dożylnie, do założonego wcześniej wenflonu. Srodowiskowa pogadała trochę, ale zrobiła: dzięki jej za to. Boję się, ze ze szpitala przytargałybyśmy milion innych chorób. Dwa zastrzyki za nami. Jeszcze tylko osiem...