
Gorączka nie powróciła już. Antybiotyk zaczął działać (bardzo jej smakuje). Katar powoli ustępuje i małej łatwiej się oddycha i je.
Dopisane: Radość była przedwczesna. Teraz Lila potwornie kaszle. Taki maluszek nie potrafi dobrze odkrztusać i mała męczy się bardzo. Inna pani doktror zamieniała zawiesinę na zastrzyki, co okazało się ryzykowne bo pielegniarka ma prawo odmówić kłucia tak małego dziecka (zanoszenie grozi bezdechem) i dlatego właśnie zaleca się leczenie szpitalne: antybiotyk podaje się tam dożylnie, do założonego wcześniej wenflonu. Srodowiskowa pogadała trochę, ale zrobiła: dzięki jej za to. Boję się, ze ze szpitala przytargałybyśmy milion innych chorób. Dwa zastrzyki za nami. Jeszcze tylko osiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz