środa, 30 stycznia 2008

Dobrze mieć mężczyznę pod ręką!


Posted by Picasa
-Mamusiu, ja już się stęskniłam za panią Brygidą i Mateuszkiem- usłyszałam jakiś czas temu gdy Róża chorowała trochę i nie chodziła do przedszkola. Tego dnia młoda doczekała się wreszcie i gdy weszła do sali przywitał ją okrzykiem "Róża!!!" jakiś chłopczyk, rzecz jasna był to właśnie Mateusz. Sympatia widać jak najbardziej odwzajemniona :) Młoda opowiada o Mateuszku bardzo często i ciepło, że go lubi, że siedzi koło niego przy stoliku, że buduje z nim wieże z klocków, że z nim tańczy. Na balu karnawałowym miałam okazję podziwiania tego "rodzącego" się uczucia, przyjaźni raczej niż miłości. Pewna scena nawet bardzo mnie rozbawiła i zdążyłam uwiecznić ją na zdjęciu, biegnąc pędem przez całą salę i tratując przy tym dziesięcioro mikrych przedszkolaków :) Podobne zdjęcie ktoś cyknął mi pod koniec mojego wesela- zadzieranie nóg na stół ma więc Róża po mamusi :)
-Mamo, a wiesz, że teraz nie siedzę koło Mateuszka, tylko koło Odyseuszka?- pożaliła się ostatnio
-Ojej, a dlaczego?
-A, bo pani musiała go przesadzić.
-A co, rozrabialiście trochę?- domyślam się- no to dobrze, że pani Was rozdzieliła, teraz pokaż pani, że potrafisz nie wygłupiać się przy jedzeniu to pani na pewno to doceni i Mateusz znów wróci na swoej miejsce.
-No wiem, już będę grzeczna i poczekam na niego! I będę go pilnowała!
Udało się, Mateusz znów przy "niebieskim" stoliku.
A tak przy okazji, to pani dyrektor przedszkola powiedziała mi, że od 22 lat, od kiedy pracuje, nie spotkała jeszcze tak grzecznej, ZGRANEJ (!), usłuchanej i zaangażowanej grupy przedszkolaków. Ciekawe czy to dlatego, że jest w niej tylko 5 chłopców i ponad 20 dziewczynek? A może dlatego, że połowa z dzieciaków chodziła do żłobka? Albo po prostu tak się trafiło!

Czekanie jest bardzo wyczerpujące!



Posted by Picasa
Róża, tatuś i ja już nie możemy się doczekać. Pokoik gotowy, babcia Ewa sprawiła Lili prezent i kupiła nowe łóżeczko- efekt końcowy zachwycił bardzo Naszego Różowego Człowieka ("Mamusiu, już mi się podoba ten pokoik!") i dwie noce musiał przespać po "dzidziusiowemu". Już niedługo dostanie swoje łóżko z drabinką- ale będzie radość :)
Mała w brzuchu rośnie powoli, ale rośnie, więc narazie jest dobrze- teraz waży około 2400 (tak jak Róża na tym etapie ciąży). Nie ma objawów niedotlenienia. Łożysko bardzo dojrzałe, ale można jeszcze spokojnie poczekać tydzień z rozwiązaniem. Chyba za bardzo nastawiłam się na to wcześniejsze urodzenie i dlatego teraz tak mi się dłuży. Mam nadzieję, że to jednak za tydzień nastąpi... Kolejne usg 4 lutego. Zobaczymy. Ostatnie dwa tygodnie przeleżałam, specjalnie, żeby nie przyspieszyć dzieciaka za bardzo. Teraz znów więcej się ruszam, bo wychodzę z założenia, że za niecały tydzień Lila będzie oficjalnie uznana za donoszoną, więc może się rodzić :) No to rodź się już, no!

wtorek, 22 stycznia 2008

36 tydzień

Na wczorajszym usg pan doktor uspokoił mnie bo nasza córusia jak na razie rozwija się prawidłowo, wszystkie przepływy u niej idealne i nie ma oznak niedotlenienia. Jedynie przepływ przez tętnice maciczne jest gorszy (prawdopodobnie z powodu zbyt szybko dojrzewającego łożyska) i za 7 dni wymaga ponownej kontroli usg. Owszem, mała jest mała, waży 2220 g, ale już taka jej uroda :) Przypuszczalna waga urodzeniowa to max 2800 g. Prawdopodopnie rozwiązanie nastąpi za 2 tygodnie, więc czekamy niecierpliwie. Ja mam już serdecznie dosyć ciąży, są dni gdy czuję się fatalnie. Młodą do przedszkola odprowadzają dziadkowie, a tatuś po pracy, mimo totalnego zmęczenia, zabiera ją w różne miejsca. Róża jest wymagająca, nie lubi się nudzić, ma niespożytą energię i jest w ciągłym ruchu- ja na tym etapie po prostu nie jestem w stanie jej sprostać! "Piłka do koszykówki" ciągnie mnie okrutnie, naciska na pęcherz, nie pozwala przyjąć wygodniej pozycji a Różucha chce skakać, układać puzzle na leżąco (na siedząco wcale nie jest mi łatwiej!), bawić się w męża i żonę, ciotki i mamy. Uff, ciąża przy takiej trzyipółlatce jest naprawdę trudna. Wiem, że ona się bardzo stara. Pyta np:
-Nie możesz mamusiu bo jesteś taka słabiusia, tak?
albo:
-Już chciałabyś żeby ona była na zewnątrz?,
ale nie mogę za dużo od niej wymagać, bo przecież ma dopiero 3,5 roku a ja zawsze starałam się poświęcać jej maksimum uwagi- do tego jest przyzwyczajona. Ciekawe jak będzie po urodzniu małej- zaczęłam się bardzo bać, ale wierzę, że sobie poradzimy :)

piątek, 18 stycznia 2008

Niech żyje bal!

Posted by Picasa
Róża na przedszkolnym balu bawiła się fantastycznie! To zasługa m.in. świetnie rozbawiającego grajka- naprawdę fajnie się spisał. Najważniejszy okazał się o czywiście Mateusz, ale on chyba zasługuje na osobną notkę, więc to by było na tyle :)
Maleństwo nasze drugie pojawi się na świecie prawdopodobnie na długo przed planowanym terminem. Okazuje się, że taka moja uroda (a raczej fizjologia), że wytwarzam parszywe łożyska, które za szybko dojrzewają i w 35 tygodniu ciąży pracują tak jak powinny dopiero w 38-39, przez co mój maluszek nie dostaje tyle ile powinien w tym czasie dostawać (to tak na chłopski rozum, babski też). W takim przypadku korzystniejsze jest wyciągnięcie małej (teraz waży ok. 2 kg) w niedalekiej przyszłości. Wszystko będzie wiadome w poniedziałek po kolejnym usg, ktg i innych cudach techniki. Do terminu właściwego zostało jeszcze trochę ponad miesiąc, ale kto wie, może będę miała jednak styczniowe dziecko :) Nie chcę wyrokować, czekamy na decyzję lekarzy.

niedziela, 13 stycznia 2008

Nagradzamy!!!

Posted by Picasa
Nagradzanie za dobre, ignorancja "złego"- jak zwykle podziałało! Kiedyś udało nam się z systemem naklejkowym, teraz postanowiłam wykorzystać jej inteligencję, mądrość i "lubość" do oglądania bajek. Po wczorajszej histerii przy zasypianiu, po jej wymówkach, że ona jest malutka, że nienawidzi swojego łóżka, że mamy ją lulać, tulić, usypiać jak maluszka... dziś zasnęła w pięć minut!!! Wczoraj powiedziałam jej, że skoro jest malutka, to OK, możemy ją usypiać, ale malusie dzieci nie mogą oglądac bajek np. Shreka, Robotów i nic poza wieczorynką. Jakoś wreszcie zasnęła i ładnie spała całą noc, ale rono próbowała wymusić jakąś "jednusią bajkę". Byłam twarda, konsekwentna i ze spokojem odpowiadałam, że nie (bo przecież jest malusia!) i już. Bawiłam się z nią, czytałam książki i poza tym jednym zakazem oglądania bajek wszystko było normalnie, dużo się tuliłyśmy i gadałyśmy, m.in. o tym, że "maluchy to mają głupio a przedszkolaki to mają fajnie". Ona doskonale zrozumiała o co w tym wszystkim chodzi! Zareagowała książkowo! Po kąpieli, półgodzinnym czytaniu książek do spania, włączeniu kołysanek i obiecaniu, że w czasie trwania dwóch pierwszych posiedzę chwilę przy drzwiach, powiedziałam dobranoc i opuściłam pokój. Po kilku minutach, bez najmniejszego zająknięcia, bez wstawania, bez wołania, bez marudzenia nasz DZIELNY przedszkolak spokojnie spał. Wierzę, że jutro będzie też dobrze, jutro pokażę jej, że warto zasypiać jak "duży" człowiek bo poogladamy razem jakąś fajną bajkę w nagrodę, może Kubusia i Hefalumy?

sobota, 12 stycznia 2008

Szczyt szczęścia



Posted by Picasa

-Jestem taka szczęśliwa!- wzdycha Róża tacie do ucha gdy ten odbiera ją z przedszkola.
-Tak? A to czemu?
-Bo dzisiaj nauczyłam się rysować piękne kwiatki.
Przedszkolny rysunek, przedstawiający PIĘKNE KWIATKI, Różyczkę i, w prawym górnym rogu, ptaka z pazurami (wielgachnymi!) dostałam w prezencie JA!!!

-Mamo, nie chce mi się iść do przedszkola- marudzi rano młoda.
-No co Ty, przecież wiesz, że tam jest super! Można się bawić i nie nudzisz się jak czasem w domu. W tej chwili nie chce Ci się iść bo dopiero co Cię obudziłam, ale jak dojdziesz do siebie to Ci się zachce, zobaczysz- przekonuję ją. Dzień jak co dzień :)- a poza tym ja muszę iść dziś do lekarza.
-A po co?
-A, bo pan doktor musi zobaczyć czy dzidzia jest zdrowa?
-Aha.
Po kilku godzinach, po powrocie z przedszkola przytula mnie ze słodkim uśmiechem:
-No i jak tam? I co? Dzidzia jest zdrowa? A boli Cię głowa jeszcze? Kocham Cię mamusiu- wzrusza mnie do łez moje dziecko.

W ciągu dnia jest pięknie, Róża jest cudowna, mądra, otwarta, współczująca... Dba o mnie, przypomina mi, że pan doktor kazał uważać bo maluch zaczął usilnie pchać się na świat, że nie mogę biegać, skakać i cudować, ale wieczorem... Mimo radości z przybycia maluszka, zaczyna wyczuwać zagrożenie, że nie będzie już naszą jedyną ukochaną córcią, że będzie miała rywala. Boi się, że ten mały ktoś zabierze jej nas, że ona przestanie się dla nas liczyć. Czułam, że tak się dzieje, jak zaczęła być bardziej zaborcza wobec mnie niż wcześniej, ale dziś zdałam sobie z tego sprawę całkowiecie. Mimo że młoda od kilku miesięcy fantastycznie zasypiała u siebie, bez żalu, płaczu, skomleń, teraz odstawia regularną histerię. Dziś zrobiliśmy maluchowi pokoik i to przepełniło czarę goryczy Naszego Dziecka i rozjaśniło nam w głowach:
-Jest okropny, wstrętny i mi się nie podoba- płacząc wygłosiła swoją teorię Róża
-OK, masz do tego prawo.
-Ja bym chciała inne kolory. Takie różne, zielone, żółte, granatowe- kontynuuje ze złością w głosie.
-No to może Twój pokój tak pomalujemy, co? Sama wybierzesz kolory- trochę się boję własnych słów ale brnę dalej- i pomalujesz go razem z tatą.
-Ale ten mi się nie podoba i zawsze jak będę tu przychodziła to będę mówiła, że jest ohydny!!!
Wiem, że po prostu była zazdrosna, bo nie pamiętała już, że w lipcu "dostała" nowy, większy pokój, że wszystko robiliśmy wtedy dla niej, żeby jej się podobało, żeby jej było wygodniej, lepiej... Trzeba było poczekać i oba pokoiki zrobić naraz, jeden dla "starszaka", drugi dla malucha z naznaczeniem tych "fantastycznych" cech większego pokoju dla przedszkolaka. Gdy dziś zasypiała, w histerycznym płaczu żaliła się jeszcze, że ona nienawidzi swojego łóżeczka (no to przecież jasne, dzidzia dostała nowe!), bo jest niewygodne i ona chce "takie mięciutkie, takie piętrowe z drabinką"!. Dobrze że jest becikowe! Będzie na łóżko piętrowe dla Różuchy, a jutro idziemy kupować farby i nowe firanki do jej pokoju. Wielu rodziców popełnia błąd uważając swoje starsze dziecko za super"dojrzałe"tylko dlatego że na świecie ma się pojawić "nowe, małe". Mnie to miało nie spotkać!!!! A jednak.

środa, 9 stycznia 2008

Kuchareczka



Posted by Picasa
Świąteczne wypieki Naszego Dziecka powaliły niejednego smakosza! Nawet ja, mimo braku miłości do wszelakiej słodyczy, zjadłam z 10 kawałków boskiego piernika (to, że był lekko przypalony to wina piekarnika oczywiście).
Róża z niecierpliwością czeka na siostrzyczkę: Mamo, no kiedy urodzi się ta moja siostrzyczka, bo ja się nudzę! Jeszcze tylko trochę ponad miesiąc. Ja też już nie mogę się doczekać mojego drugiego maluszka. Chcę ją już przytulić, popatrzeć, pocieszyć. Tatuś zaczyna szaleć bo w jego zorganizowanym świecie nie jest tak jak powinno, tzn: nie pomalował jeszcze pokoiku, malowanie łóżeczka wypadło niepomyślnie i wygląda jeszcze gorzej niż przedtem i jeszcze 1000 rzeczy, które spędzają mu spokojny sen z powiek. Będzie dobrze.
15 stycznia bal karnawałowy- baletki nie zdążą przyjechać, ale dla młodej jest OK, bo okazuje się, że ona tych baletek nie wiąże z przedszkolnym wydarzeniem :)