Na wczorajszym usg pan doktor uspokoił mnie bo nasza córusia jak na razie rozwija się prawidłowo, wszystkie przepływy u niej idealne i nie ma oznak niedotlenienia. Jedynie przepływ przez tętnice maciczne jest gorszy (prawdopodobnie z powodu zbyt szybko dojrzewającego łożyska) i za 7 dni wymaga ponownej kontroli usg. Owszem, mała jest mała, waży 2220 g, ale już taka jej uroda :) Przypuszczalna waga urodzeniowa to max 2800 g. Prawdopodopnie rozwiązanie nastąpi za 2 tygodnie, więc czekamy niecierpliwie. Ja mam już serdecznie dosyć ciąży, są dni gdy czuję się fatalnie. Młodą do przedszkola odprowadzają dziadkowie, a tatuś po pracy, mimo totalnego zmęczenia, zabiera ją w różne miejsca. Róża jest wymagająca, nie lubi się nudzić, ma niespożytą energię i jest w ciągłym ruchu- ja na tym etapie po prostu nie jestem w stanie jej sprostać! "Piłka do koszykówki" ciągnie mnie okrutnie, naciska na pęcherz, nie pozwala przyjąć wygodniej pozycji a Różucha chce skakać, układać puzzle na leżąco (na siedząco wcale nie jest mi łatwiej!), bawić się w męża i żonę, ciotki i mamy. Uff, ciąża przy takiej trzyipółlatce jest naprawdę trudna. Wiem, że ona się bardzo stara. Pyta np:
-Nie możesz mamusiu bo jesteś taka słabiusia, tak?
albo:
-Już chciałabyś żeby ona była na zewnątrz?,
ale nie mogę za dużo od niej wymagać, bo przecież ma dopiero 3,5 roku a ja zawsze starałam się poświęcać jej maksimum uwagi- do tego jest przyzwyczajona. Ciekawe jak będzie po urodzniu małej- zaczęłam się bardzo bać, ale wierzę, że sobie poradzimy :)
wtorek, 22 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz