sobota, 12 stycznia 2008

Szczyt szczęścia



Posted by Picasa

-Jestem taka szczęśliwa!- wzdycha Róża tacie do ucha gdy ten odbiera ją z przedszkola.
-Tak? A to czemu?
-Bo dzisiaj nauczyłam się rysować piękne kwiatki.
Przedszkolny rysunek, przedstawiający PIĘKNE KWIATKI, Różyczkę i, w prawym górnym rogu, ptaka z pazurami (wielgachnymi!) dostałam w prezencie JA!!!

-Mamo, nie chce mi się iść do przedszkola- marudzi rano młoda.
-No co Ty, przecież wiesz, że tam jest super! Można się bawić i nie nudzisz się jak czasem w domu. W tej chwili nie chce Ci się iść bo dopiero co Cię obudziłam, ale jak dojdziesz do siebie to Ci się zachce, zobaczysz- przekonuję ją. Dzień jak co dzień :)- a poza tym ja muszę iść dziś do lekarza.
-A po co?
-A, bo pan doktor musi zobaczyć czy dzidzia jest zdrowa?
-Aha.
Po kilku godzinach, po powrocie z przedszkola przytula mnie ze słodkim uśmiechem:
-No i jak tam? I co? Dzidzia jest zdrowa? A boli Cię głowa jeszcze? Kocham Cię mamusiu- wzrusza mnie do łez moje dziecko.

W ciągu dnia jest pięknie, Róża jest cudowna, mądra, otwarta, współczująca... Dba o mnie, przypomina mi, że pan doktor kazał uważać bo maluch zaczął usilnie pchać się na świat, że nie mogę biegać, skakać i cudować, ale wieczorem... Mimo radości z przybycia maluszka, zaczyna wyczuwać zagrożenie, że nie będzie już naszą jedyną ukochaną córcią, że będzie miała rywala. Boi się, że ten mały ktoś zabierze jej nas, że ona przestanie się dla nas liczyć. Czułam, że tak się dzieje, jak zaczęła być bardziej zaborcza wobec mnie niż wcześniej, ale dziś zdałam sobie z tego sprawę całkowiecie. Mimo że młoda od kilku miesięcy fantastycznie zasypiała u siebie, bez żalu, płaczu, skomleń, teraz odstawia regularną histerię. Dziś zrobiliśmy maluchowi pokoik i to przepełniło czarę goryczy Naszego Dziecka i rozjaśniło nam w głowach:
-Jest okropny, wstrętny i mi się nie podoba- płacząc wygłosiła swoją teorię Róża
-OK, masz do tego prawo.
-Ja bym chciała inne kolory. Takie różne, zielone, żółte, granatowe- kontynuuje ze złością w głosie.
-No to może Twój pokój tak pomalujemy, co? Sama wybierzesz kolory- trochę się boję własnych słów ale brnę dalej- i pomalujesz go razem z tatą.
-Ale ten mi się nie podoba i zawsze jak będę tu przychodziła to będę mówiła, że jest ohydny!!!
Wiem, że po prostu była zazdrosna, bo nie pamiętała już, że w lipcu "dostała" nowy, większy pokój, że wszystko robiliśmy wtedy dla niej, żeby jej się podobało, żeby jej było wygodniej, lepiej... Trzeba było poczekać i oba pokoiki zrobić naraz, jeden dla "starszaka", drugi dla malucha z naznaczeniem tych "fantastycznych" cech większego pokoju dla przedszkolaka. Gdy dziś zasypiała, w histerycznym płaczu żaliła się jeszcze, że ona nienawidzi swojego łóżeczka (no to przecież jasne, dzidzia dostała nowe!), bo jest niewygodne i ona chce "takie mięciutkie, takie piętrowe z drabinką"!. Dobrze że jest becikowe! Będzie na łóżko piętrowe dla Różuchy, a jutro idziemy kupować farby i nowe firanki do jej pokoju. Wielu rodziców popełnia błąd uważając swoje starsze dziecko za super"dojrzałe"tylko dlatego że na świecie ma się pojawić "nowe, małe". Mnie to miało nie spotkać!!!! A jednak.

Brak komentarzy: