Dziewczyny rosną.
Róża ma już 4,5 roku. Jest zwinna, wygadana, koleżeńska, opiekuńcza. Domaga się ciągłej uwagi. Kontaktu z nami potrzebuje jak powietrza. Gdy za długo jest poza domem, np. w przedszkolu potem u dziadków a nas widzi kilka chwil, histerycznie zwraca na siebie uwagę, próbuje wymuszać, zaczyna symulować choroby. Dzięki długiej świątecznej przerwie w pracy mogliśmy zaobserwować jaka zmiana zachodzi w jej zachowaniu, gdy jesteśmy całe dnie razem, we czwórkę. Młoda robi się mega grzeczna, posłuszna, cierpliwa, wraca jej apetyt, chętniej sama podejmuje zabawę, dużo rysuje sama w pokoju, chętnie poświeca swój czas Lili. W ogóle to jest świetną dziewczynką. Kocha swoją siostrę, często przytula ją i szczepcze do ucha "kocham cię Lilu moja". Lila uczucie odwzajemnia po stokroć. Do nikogo innego nie przytula się tak chętnie i do nikogo innego nie śmieje się tak bez opamiętania. Za Rozą poszłaby nawet w ogień.
Lila niedługo skończy rok. Jest prawdziwym aniołkiem. Jej prawdziwy, histeryczny, pełen zalu płacz słyszeliśmy chyba tylko raz w zyciu. Śmialiśmy się trochężeby jeszcze popłakała, bo nie wiadomo kiedy znowu go usłyszymy. Jest trochę leniuszkiem. Jest też ostrozna. Nawet najfajniejsza zabawka nie jest w stanie jej skusić jeśli jest za daleko lub sięgnięcie po nią to potencjalne zagrozenie. Nie łatwo ją przekupić. Osobą, której najłatwiej namówić ją do ryzyka jest oczywiście starsza siostra- z nią skakanie po piętrowym łóżku to mega uciecha!! Lilka nie lubi obcych. Nie śmieje się do każdej robiącej śmieszne miny osoby. Gdy ktoś próbuje zmusić ja do uśmiechu i wydurnia się jak głupek, a ona nie ma zamiaru obdarzyć go uśmiechem, patrzy na niego z poważna minką i przechyla główkę na bok jakby chciała powiedzieć "zdurniałeś?". Do osób kochanych i dobrze znanych śmieje sie ciągle i przecudnie. Już nawet sama zaczepia śmiechem. Gdy śmiejemy się z czegoś ona, nie rozumiejąc oczywiście nic, odchyla głowę w tył i pęka ze śmiechu a następnie patrzy na nas z ukosa czy aby zauwazyliśmy jej obecność. Śmieszna jest i bardzo sympatyczna.
Umie zamigać światełko (XII 2008), zrobić papa (XI 2008), pokazać gdzie sroczka kaszkę... i gdzie poleciała ta sroczka (X 2008), zachwyca ją umiejętność klaskania (X 2008), "ryczenia" jak lew (XII 2008) i obecność każdego napotkanego na spacerze psa skwitowana groźnym "uuu" (XII 2008- I 2009).
Do perfekcji opanowała słowo tata i mówi je z pełną świadomością od dłuższego już czasu. Gdy Leszek wraca z pracy, ona jako pierwsza słyszy dźwięk otwieranego zamka i głośno krzyczy "TATA!!" a tata pęka z dumy! Mama mówi tylko w momentach rozzalenia a baba i dziadzia czasem udaje się jej wykrztusić w obecności dziadostwa. Pięknie mówi aaaa gdy mowa o spaniu lub gdy lula wózeczek z lalą (cudny widok). Najnowszym styczniowym hitem jest da czyli daj. Wyciąga przy tym słodką rączkę, patrzy wielkimi oczkami i uśmiecha się zachęcająco. Da mówi gdy chce coś dostać jak też gdy chce coś dać.
Czekamy z utęsknieniem na moment gdy zacznie chodzić.
sobota, 10 stycznia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)