sobota, 25 kwietnia 2009

Zachwycam się

Roza zachwyca mnie swoją dziecięcą mądrością, normalnoącią, wielkim poczuciem empatii, bezgraniczną miłością w stosunku do nas i Lili. Zachwyca mnie swoim sprytem, sprawnością i wytrzymałością. Zachwyca mnie też swoją słabością, bo widzę wtedy, że tak naprawdę jest to mały człowiek, który żyje na tym świecie dopiero niecałe 5 lat. Kocham w niej m.in. to, ze tak bardzo lubi przebywać wśród rówieśników i innych dzieci, że tak bardzo kocha przedszkole, kolegów, koleżanki. Zachwyca mnie z jaką łatwością nawiązuje nowe znajomości. Z wielkim wzruszeniem obserwuję ją za kazdym razem gdy jesteśmy na placu zabaw, jak trzy minuty po przyjściu otoczona grupką nowopoznanych dzieci (które rzecz jasna sama zaczepiła) zagaduje i zamęcza je pytaniami w stylu: a chodzisz do przedszkola?, a jak ma na imię twoja mama?, moja mama ma na imię Marysia Ewa, a Twoja?, a gdzie mieszkasz? a twoja siostra dobrze traktuje waszego psa? (gdy słyszałam jak zadaje to ostatnie pytanie, o mało nie padłam ze śmiechu a na pewno byłam mega czerwona, bo zadała je dziewczynce, na której przykładzie dawałam wykład jak nie należy opiekować się zwierzętami- potem Rose opowiadała mi, że: "Ola czasem traktuje swojego psa jak jej siostra, bo on gryzie mamo!" - jasne :)).

Lili zachwyca mnie swoim spokojem, mądrym spojrzeniem, apetytem :), każdym gestem i słowem. Uwielbiam jej poczucie humoru (jest takie ... z klasą!). Lubię jej wrażliwość, uśmiech, ciepło i zapach. Lubię wyraz jej twarzyczki gdy wracam znudzona z pracy. Lilusia jest zupełnie inna niż jej siostra. Boi się obcych, potrzebuje czasu żeby zaufać, czuje się nie pewnie w tłoku i obcym otoczeniu. Lubi przewidywalność - czuje się wtedy bezpiecznie. Przepięknie mówi "nie ma" , mniam-mniam i lala (tak jakby troszkę zmiękczone, jakby z rosyjska)- to mnie zachwyca w jej mowie najbardziej. Jej sprawności fizycznej nie umiem obiektywnie ocenić. Fantastycznie wspina się na tapczany i fotele, świetnie pokonuje próg balkonowy, szybko raczkuje i rewelecyjnie wstaje sama, jeździ na plastikowym samochodziku i huśta na spręzynowych konikach na placach zabaw, ale za chiny nie chce samodzielnie chodzić! Myślę, że w jej przypadku to przede wszystkim bariera psychiczna- gdy pusczam jej rączki widzę w jej oczach strach. Momentalnie znika z jej buźki uśmiech a wszystkie mięśnie napinaja się uniemożliwiając jakikolwiek ruch- pewnie to minie w swoim czasie. Ale i tak jest przecudna :)

Mimo wszystkich zachwytów czasem mnie te moje dziewuchy denerwują. No bo po co Rose ma napady histerii i czemu nie umie się czasem sama pobawić, zająć się czymś? Po co Lili budzi się w nocy i czemu akurat musi pić mleko o 5 48, także w niedzielę? A co tam, i tak jest super.

A Tymek fantastycznie mówi po angielsku!!!

niedziela, 29 marca 2009

Trzynaście miesięcy Lili

14 lutego Lila skończyła rok. Pierwszy rok swojego zycia. Jest bardzo pogodną osóbką. Często się uśmiecha i bardzo rzadko płacze. Nie lubi wizyt u lekarza. Na widok Pani doktor od razu wybucha głośnym płaczem, nawet jeśli ta jej nie dotyka. Jest też bardzo wrażliwa. Preferuje towarzystwo najblizszych (mama, tata, siostra). Nie przepada za obcymi. Długo trzeba ją do siebie przekonywać. Obserwuje "obcego osobnika" przenikając go wzrokiem, badając czy aby ten nie ma złych zamiarów wyrwania jej z ramion ukochanej osoby. Gdy jesteśmy w domu same a ona bawi się spokojnie na dywanie i zadzwoni domofon, mała zrywa się na równe nogi (a raczej zgięte w kolankach :)) i czym prędzej gna w moją stronę, potem wspina się i domaga się zajęcia bezpiecznego miejsca w moich ramionach- wtedy wraca jej spokój i uśmiech, aczkolwiek widać też, że ta niewielka dawka adrenaliny sprawiła jej jakąś przyjemność.

Jest dużym dzieckiem. W tej chwili waży 12 kg i jest wysoka. W przeddzień urodzin ważyła 11400 g (dokładnie tyle samo co jej siostra w tym samym wieku). Nie pali się do chodznia. Na dwóch nogach czuje się wyraźnie niepewnie. Potrafi sama wstać, "puszczając" się podłogi, ale dość szybko traci równowagę. Raczkuje za to bardzo szybko. Potrafi jeździć na samochodziku, huśtać się na bujanym koniku (dla porówniania poznałam jej rówieśnika, który chodzi, ale wymienionych czynności nie potrafi wykonać). Rozumie większość poleceń i chętnie je wykonuje.
Potrafi:
  • pokazać (zamigać): światełko, pralkę, mycie włosów, mniam-mniam na brzuszku (mycie brzuszka), czesanie, cacy-cacy, tuli, tuli, aaaaaa (spanie), pływanie, huśtanie, chodź tu!,
  • zamigać lub wydać ogłos zwierząt: wąż ("machanie" rączką"), lew (łaaaa), pies (auu), kot (mniau), sowa (u-u), krowa (mmmmm), koń (klaskanie językiem), ptaszek (rączkami frrr), ryba (zamykanie i otwieranie usteczek).
  • pokazać w ksiażeczce różne rzeczy, np. zwierzęta: owcę, krowę, konia, bzzz-bzz (biedronka, osa itp.), motyla, żabę, świnię, psa, kota, żyrafę, słonia, lwa, małpę, rybę, ptaka, zebrę (traktuję ją jako konia),
  • zdmuchnąć świeczkę, zagwizdać na porcelanowym.

Rozumie:

  • wyjmij smoczek, juz jesteś po spaniu
  • proszę się połozyć!
  • chodź tu
  • idź do pokoju i przyniej misia, książeczkę itp.
  • wymyj brzuszek, buzię itp
  • chodź do stołu, czas na jedzonko
  • poszukaj bucików, są w przedpokoju (ulubiona czynność- przymierzanie butów!)
  • .... i wiele, wiele innych.

Lila jest bardzo uczynna. Gdy o czymś mówimy między sobą lub gdy prosimy, żeby Róża coś nam podała, nagle widzimy tę rzecz (o ile oczywiście była w zasięgu małych rączek) w dłoni małego czlowieka, którego oczka są w nas wpatrzone i widać, że zrobiła to żeby nam sprawić przyjemność, nie dla poklasku. Cudna jest....

Lubi spać, zdecydowanie jest typem śpicha. Najbardziej kocha swoje łóżeczko i nawet potrafi wymusić żeby ją tam wsadzić, dać smoka i myckę (króliczek do spania) w celu wygodnego ułożenia sią na podusi i spokojnego zaśnięcia. Mamy po prostu aniołka :)

sobota, 10 stycznia 2009

Dziewczyny rosną.

Róża ma już 4,5 roku. Jest zwinna, wygadana, koleżeńska, opiekuńcza. Domaga się ciągłej uwagi. Kontaktu z nami potrzebuje jak powietrza. Gdy za długo jest poza domem, np. w przedszkolu potem u dziadków a nas widzi kilka chwil, histerycznie zwraca na siebie uwagę, próbuje wymuszać, zaczyna symulować choroby. Dzięki długiej świątecznej przerwie w pracy mogliśmy zaobserwować jaka zmiana zachodzi w jej zachowaniu, gdy jesteśmy całe dnie razem, we czwórkę. Młoda robi się mega grzeczna, posłuszna, cierpliwa, wraca jej apetyt, chętniej sama podejmuje zabawę, dużo rysuje sama w pokoju, chętnie poświeca swój czas Lili. W ogóle to jest świetną dziewczynką. Kocha swoją siostrę, często przytula ją i szczepcze do ucha "kocham cię Lilu moja". Lila uczucie odwzajemnia po stokroć. Do nikogo innego nie przytula się tak chętnie i do nikogo innego nie śmieje się tak bez opamiętania. Za Rozą poszłaby nawet w ogień.

Lila niedługo skończy rok. Jest prawdziwym aniołkiem. Jej prawdziwy, histeryczny, pełen zalu płacz słyszeliśmy chyba tylko raz w zyciu. Śmialiśmy się trochężeby jeszcze popłakała, bo nie wiadomo kiedy znowu go usłyszymy. Jest trochę leniuszkiem. Jest też ostrozna. Nawet najfajniejsza zabawka nie jest w stanie jej skusić jeśli jest za daleko lub sięgnięcie po nią to potencjalne zagrozenie. Nie łatwo ją przekupić. Osobą, której najłatwiej namówić ją do ryzyka jest oczywiście starsza siostra- z nią skakanie po piętrowym łóżku to mega uciecha!! Lilka nie lubi obcych. Nie śmieje się do każdej robiącej śmieszne miny osoby. Gdy ktoś próbuje zmusić ja do uśmiechu i wydurnia się jak głupek, a ona nie ma zamiaru obdarzyć go uśmiechem, patrzy na niego z poważna minką i przechyla główkę na bok jakby chciała powiedzieć "zdurniałeś?". Do osób kochanych i dobrze znanych śmieje sie ciągle i przecudnie. Już nawet sama zaczepia śmiechem. Gdy śmiejemy się z czegoś ona, nie rozumiejąc oczywiście nic, odchyla głowę w tył i pęka ze śmiechu a następnie patrzy na nas z ukosa czy aby zauwazyliśmy jej obecność. Śmieszna jest i bardzo sympatyczna.
Umie zamigać światełko (XII 2008), zrobić papa (XI 2008), pokazać gdzie sroczka kaszkę... i gdzie poleciała ta sroczka (X 2008), zachwyca ją umiejętność klaskania (X 2008), "ryczenia" jak lew (XII 2008) i obecność każdego napotkanego na spacerze psa skwitowana groźnym "uuu" (XII 2008- I 2009).
Do perfekcji opanowała słowo tata i mówi je z pełną świadomością od dłuższego już czasu. Gdy Leszek wraca z pracy, ona jako pierwsza słyszy dźwięk otwieranego zamka i głośno krzyczy "TATA!!" a tata pęka z dumy! Mama mówi tylko w momentach rozzalenia a baba i dziadzia czasem udaje się jej wykrztusić w obecności dziadostwa. Pięknie mówi aaaa gdy mowa o spaniu lub gdy lula wózeczek z lalą (cudny widok). Najnowszym styczniowym hitem jest da czyli daj. Wyciąga przy tym słodką rączkę, patrzy wielkimi oczkami i uśmiecha się zachęcająco. Da mówi gdy chce coś dostać jak też gdy chce coś dać.
Czekamy z utęsknieniem na moment gdy zacznie chodzić.

środa, 16 lipca 2008

Nowy znak zodiaku.

-Mamo, Ty jesteś koziorożec prawda?
-Prawda.
-A tato, to rak, Lila to wodnik, prawda?
-Prawda, a Ty?
-Ja? No przecież plaśnięta, nie pamiętasz mamo?- pouczyło mnie z wyrzutem moje czteroletnie bliźniątko :)

środa, 2 lipca 2008

2 lipca 2008

Dzisiaj ostatni dzień mojego urlopu macierzyńskiego, to strasznie krótko... strasznie! Dobrze, że mam aż 47 dni urlopu wypoczynkowego :) A potem? A potem poczekam kilka miesięcy na wychowawczym aż babcia Ewa pójdzie na emeryturę i Lila będzie miała najlepszą nianię na świecie!!!

środa, 25 czerwca 2008

Rybobranie


Nic a nic te ryby nie biorą :(
Posted by Picasa

"Micia, pimy!"...

...czyli "Marysia, śpimy!"- tak nakazywał mi ponad 28 lat temu mój starszy brat, a teraz....



... Róża próbuje nakazywać Lili :)

Posted by Picasa
Jak widać młodsze siostry niewiele sobie robią z nakazów :)