Roza zachwyca mnie swoją dziecięcą mądrością, normalnoącią, wielkim poczuciem empatii, bezgraniczną miłością w stosunku do nas i Lili. Zachwyca mnie swoim sprytem, sprawnością i wytrzymałością. Zachwyca mnie też swoją słabością, bo widzę wtedy, że tak naprawdę jest to mały człowiek, który żyje na tym świecie dopiero niecałe 5 lat. Kocham w niej m.in. to, ze tak bardzo lubi przebywać wśród rówieśników i innych dzieci, że tak bardzo kocha przedszkole, kolegów, koleżanki. Zachwyca mnie z jaką łatwością nawiązuje nowe znajomości. Z wielkim wzruszeniem obserwuję ją za kazdym razem gdy jesteśmy na placu zabaw, jak trzy minuty po przyjściu otoczona grupką nowopoznanych dzieci (które rzecz jasna sama zaczepiła) zagaduje i zamęcza je pytaniami w stylu: a chodzisz do przedszkola?, a jak ma na imię twoja mama?, moja mama ma na imię Marysia Ewa, a Twoja?, a gdzie mieszkasz? a twoja siostra dobrze traktuje waszego psa? (gdy słyszałam jak zadaje to ostatnie pytanie, o mało nie padłam ze śmiechu a na pewno byłam mega czerwona, bo zadała je dziewczynce, na której przykładzie dawałam wykład jak nie należy opiekować się zwierzętami- potem Rose opowiadała mi, że: "Ola czasem traktuje swojego psa jak jej siostra, bo on gryzie mamo!" - jasne :)).
Lili zachwyca mnie swoim spokojem, mądrym spojrzeniem, apetytem :), każdym gestem i słowem. Uwielbiam jej poczucie humoru (jest takie ... z klasą!). Lubię jej wrażliwość, uśmiech, ciepło i zapach. Lubię wyraz jej twarzyczki gdy wracam znudzona z pracy. Lilusia jest zupełnie inna niż jej siostra. Boi się obcych, potrzebuje czasu żeby zaufać, czuje się nie pewnie w tłoku i obcym otoczeniu. Lubi przewidywalność - czuje się wtedy bezpiecznie. Przepięknie mówi "nie ma" , mniam-mniam i lala (tak jakby troszkę zmiękczone, jakby z rosyjska)- to mnie zachwyca w jej mowie najbardziej. Jej sprawności fizycznej nie umiem obiektywnie ocenić. Fantastycznie wspina się na tapczany i fotele, świetnie pokonuje próg balkonowy, szybko raczkuje i rewelecyjnie wstaje sama, jeździ na plastikowym samochodziku i huśta na spręzynowych konikach na placach zabaw, ale za chiny nie chce samodzielnie chodzić! Myślę, że w jej przypadku to przede wszystkim bariera psychiczna- gdy pusczam jej rączki widzę w jej oczach strach. Momentalnie znika z jej buźki uśmiech a wszystkie mięśnie napinaja się uniemożliwiając jakikolwiek ruch- pewnie to minie w swoim czasie. Ale i tak jest przecudna :)
Mimo wszystkich zachwytów czasem mnie te moje dziewuchy denerwują. No bo po co Rose ma napady histerii i czemu nie umie się czasem sama pobawić, zająć się czymś? Po co Lili budzi się w nocy i czemu akurat musi pić mleko o 5 48, także w niedzielę? A co tam, i tak jest super.
A Tymek fantastycznie mówi po angielsku!!!
sobota, 25 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
śliczne te twoje dziewczyny.... tylko czemu tak szybko rosną, co?
Prześlij komentarz