Sezon rowerowy rozpoczęty :)
Czytam Rózy zawsze na dobranoc. Tym razem wybrałam starusieńkie wydanie (1978r.) "U złotego źródła: Baśnie Polskie". Ostatnio łamałam język na "Szklanej Górze" Janiny Porazińskiej, a tego wieczora postanowiłam (na prośbę Róży) przeczytać coś o smoku. Wynalazłam "Chłopca z perły urodzonego" Ewy Szelburg- Zarembiny:
"Hen, wysoko w górach Tatrach królował piękny, lecz straszny potwór..."
nie doczytałam jednak do końca, ba, nawet pierwszej strony nie dokończyłam bo dziecko me zamiast słuchać i wciągnąć się w trudny wątek, zainspirowane słowem czytanym postanowiło porozmawiać "o życiu":
-Mamo, a wiesz, że w Tatrach to mieszkają kozice?
-No wiem córeczko, a Ty skąd o tym wiesz?- pytam zaskoczona, gdyż nie przypominam sobie żebym coś jej o życiu kozic opowiadała.
-No dziadek mi powiedział. Dziadek Paweł. Ty z nim tam byłaś przeciez. Tatry to są bardzo potrzebne dla kozic- z przejęciem tłumaczy mi moje dziecko.
-To fakt, bo to ich dom, te góry znaczy- odpowiadam ubawiona. Przy okazji zapisuję jej słowa na karteluszce która później pomoże mi odtworzyć tę rozmowę w tej notce :)
-No. Mamo, a co Ty tam piszesz?
-Zapisuję sobie to co mówisz, bo to jest fajne, a jak nie zapiszę to zaraz zapomnę. To tak na pamiątkę, dla Ciebie i dla mnie.
-Naprawdę?- zodowolona z siebie zaczyna popisywać się i wygadywać głupoty. Na chwilę milknie, myśli i dodaje- jak będę miała męża, to on też to przeczyta i ja będę to nosiła zawsze ze sobą. A jak mi wypadnie? Zwieje wiatr na przykład? Chyba jednak nie będę tego nosiła- kończy z rezygnacją, kładzie głowinę na poduszce i mówi jeszcze- no, mamo czytaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz