poniedziałek, 19 maja 2008

Liliowo nam



Gdy byłam nastolatką chciałam mieć dużo dzieci, najlepiej pięcioro. Jak tylko wyszłam za mąż najbardziej pragnęłam małej Różyczki. To był impuls i udało się. Marzenie się spełniło. Po urodzeniu Róży moje plany uległy drastycznej przemianie, bo chciałam poprzestać na jednym. Byłam zmęczona i egoistycznie chciałam zająć się sobą. Jakimś cudem zdecydowałam się jednak na drugie dziecko i to była decyzja w moim życiu :) Lila jest tak cudowna, że mogłabym mieć od razu trzecie :) Są jednak trzy przeszkody nie do pokonania. Szkoda :(
Lileczka jest świetna. Pięknie się uśmiecha, ładnie zasypia i świetnie śpi w nocy. Nie znosi ubierania i kocha leżeć na golaska. Uwielbia obserwować drzewa i liście jadąc w wózeczku. Woli jeździć po chodnikach i nienawidzi wertepów. Woli spokojne, naturalnie wymuszone kołysanie wózka, niż mega mocne lulanie, huśtanie itp rzeczy, które uskuteczniałam gdy Róża była malutka. Skończyła już magiczne trzy miesiące i teraz lepiej się dogadujemy :) Nie oszukujmy się, czasem płacze, gdy jest np. przemęczona. Wtedy wystarczy położyć ją do łóżeczka, dać smoczka, pieluszkę i święty spokój, a dziecko z westchnieniami ulgi odpłynie do krainy snów. Jedzenie i spanie szybko ją uspokaja :) Ponieważ mała dużo śpi, staram się zagadywać ją jak najczęściej, jednak ona czasem woli być sama i rozglądać się po swoim pokoiku. Obserwuje wtedy zabawki, półki, firanki i np. muchę łażącą po ścianie. Umie już wkładać paluszki do buźki (częściej narazie używa rączki lewej), ruchy jej rąk są coraz bardziej celowe i skoordynowane. Chwytanie zabawek narazie jej nie rajcuje i gdy jej wpycham coś do łapki patrzy na mnie zdziwiona. Mała uwielbia swojego tatę, Róża jest dla niej jeszcze zbyt szybka i niecierpliwa, ale wyraźnie ją rozpoznaje i obdarza uśmiechami.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Marysiu

Zmierz stopę Róży bo nie wiem czy te baletki będą pasowały

Lucyna